piątek, 2 sierpnia 2013

Imagin z Harrym

Jak zwykle sie pokłóciłaś z rodzicami, wiec musiałaś uciec z domu. Nigdy nie mialas do kad isc, ale na szczescie twoja przyjaciolka Werka cie zawsze przygarniala do siebie. Tym razem zanim poszłas do Werki postanowiłaś pójśc do parku, troche odpocząc. Usiadłas na pierwszej lepszej ławce i płakałaś. Często płakałas i uwazałas ze twoje zycie nie ma sensu, ale nigdy nie mialas odwagi sie zabic. Co sie dołowało jeszcze bardziej. Po jakiejś godzinie zrobiło sie chlodniej a ty bylas w samej bluzce i spodniach, nie mialas bluzy wiec chcialas isc jak najszybciej do Werki, moze tym razem tez cie przygarnie. Właczylas telefon, podlaczylas sluchawki i wlozylas je do uszu. Puscilas sobie byle jaka piosenke i ruszylas do domu Wery. Cały czas szłas ze spuszczona glowa. Nawet nie wiesz kiedy na kogos wpadlas i upadlas. Ktoś ci pomógł wstac.
-Hej, nic ci nie jest ? - tak, wpadłąs na chlopaka. Miał piekne loki i zielone oczy w ktorych tanczyly iskierki. Znałas go ale nie moglas sobie przypomniec skad go znasz.
-Nie, nic mi nie jest - wstałaś, ale od razu upadłas. Bolala cie noga, chyba jest skrecona, ale jakos przezyjesz. Nie takie rzeczy ci sie dzialy i dawalas rade.
-Tak, własnie widze jak ci nic nie jest - ukucnał przy tobie i wzial cie na rece. Zaniósł cie do parku i posadził na ławce.
-Noga chyba jest skrecona. Zawiesc cie do szpitala ? - czy on sie o mnie martwi ? przeciez on mnie nie zna. Jestem zwykla dziewczyna, która ma swoje zycie i problemy.
-Nie trzeba. Dam rade - odpowiedziałas oschle.
-Jestem Harry, a ty ?
-Monika. Miło cie poznac, ale musze juz isc do przyjaciółki - chcialas juz wstac, ale Harry złapał cie za reke i kazal usiasc.
-Idziesz do przyjaciolki o 2 w nocy ?
-Eeeh, taak! Czy to takie dziwne ? - Boże czy on o wszystkim musi wiedziec ? Przeciez nie chce mu sie spowiadac, nie znam go. A jak to jakis zboczeniec ? Nie, nie nie nie. Nie mozesz tak myslec, bo spanikujesz i sie polaczesz. I tak ci sie ne udalo powstrzymac bez, ktore naplywaly do twoich oczu. Momentalnie zaczelas plakac a chłopak cie przytulil.
-Widze, ze cos jest nie tak. Chodz zawioze cie do domu.
-Nie ! Ja nie chce wracac do domu!  - bronilas sie. Nie chcialas wrocic do domu, bo znowu by ci sie dostalo i by byla kolejna kłotnia a tego chcialas uniknac.
-Dobrzee, to chodz zawioze cie do siebie.
-A nie mozesz mnie zawiesc do Werki? - nie chcialam jechac do niego, bo nie chcialam byc klopotem. On pewnie ma dziewczyne a ja tam tylko bede przeszkadzac.
-Nie. Martwie sie o ciebie, nie zostaiwer cie samej - zgodzilas sie. Wstałas razem z chlopakiem, ale dalej zostalas niesiona prze to ze mialas skrecona kostke. Chłopak wsadzil cie do samochodu i ruszyliscie. Jechaliscie dobre 30 minut. Cała droge milczalas on rowniez.
-Wysiadaj, jestesmy na miejscu - oznajmil cie. Wysiadłas z samochodu i skierowalas sie do domu. O nie! To nie byl dom to byla willa ! Obiecuje sobie ze zostane tu tylko jedna noc a potem wracam do Wery. Hazz otworzyl ci drzwi i zaprosil do srodka. Było pieknie, tak przytulnie. Nie to co u mnie w domu. Od razu usiadlas na kamapie i chlopak zajal sie twoja noga.
-Gdzie twoja dziewczyna? - zapytalas niesmialo
-Siedzi koło mnie - zadziornie sie usmiechał. A ty jak zwykle nie zajarzylas o co chodzi. Dopiero po jakims czasie do ciebie dotarlo, co chlopak powiedział.
-Słucham ?
-Słuchaj Moniak, wiem ze znamy sie godzine moze dwie, ale ja sie w tobie zakochalesm od pierwszego wejrzenia. Chce dzielic z toba kazdy dzien swojego zycia. Chce sie przy tobie budzic i zasypiac. Wiec ... zostaniesz moaj dziewczyna ? - troche cie zatkaklo to co powiedzial chlopak, ale ty tez bylas w nim zakochana wiec od razu sie zgodzilas.
-Taak ! - rzucilas sie Hazzie na szyje i sie zaczeliscie namietnie calowac.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Za błedy przpraszam, pisane na szybko ;]

KOMENTUJCIE BO TO JEST MOTYWUJACE !!! <33

jESZCZE DODAM MOŻE COŚ WIECZOREM, BO MAM NAPISANE A OPOWIADANIE BEDZIE JAK WRÓCE Z WAKACJI CZYLI 13 ;] <33

KOCHAM WAS ;*